WOŚP - coroczna wojenka o dobry uczynek

Drogi Czytelniku,

co roku jest tak samo. Styczeń, serduszka, puszki, koncerty, emocje. Jedni wrzucają, drudzy odwracają wzrok, trzeci się kłócą. I znowu ta sama wojenka – moralna, polityczna, plemienna. Kto dobry, kto zły. Kto ma serce, kto nie.

A ja od lat mam w głowie jedno pytanie. Coraz bardziej niewygodne.

Dlaczego po 30 latach WOŚP nadal musi robić to samo?

Nie pytam, czy WOŚP pomaga. Pomaga. Sprzęt stoi w szpitalach, lekarze go używają, dzieci są leczone. To są fakty. Tylko że to nie jest pytanie o intencje ani o wolontariuszy. To jest pytanie o państwo.

Rozumiem początki. Lata 90. gdzie państwo było po przejściach, budżet dziurawy jak sito, szpitale na sprzęcie z epoki Gierka. Wtedy WOŚP miał sens. Był akcją ratunkową. Społecznym zrywem w kraju, który dopiero uczył się chodzić.

Rozumiem też początek lat 2000. Nadal było biednie, nierówno, prowizorycznie. Wchodziliśmy do Unii, łapaliśmy oddech. WOŚP był uzupełnieniem braków. Czymś ekstra. Czymś „ponad stan”.

Ale minęło trzydzieści lat.

Dziś nie jesteśmy krajem po upadku. Ba... BA! JESTEŚMY 20 GOSPODARKĄ ŚWIATA!!! (tu by się przydała mina "Siary" Siarzewskiego)... Mamy setki miliardów budżetu, składki zdrowotne, NFZ, fundusze, spółki Skarbu Państwa. Mamy dostęp do rynku UE, technologii, pieniędzy. A mimo to…

A mimo to co roku zbieramy na sprzęt ratujący życie. No kur...de brawo politycy i brawo my, naród, który na takie coś pozwala.... I co gorsza, bo traktujemy to jak coś normalnego.

Tu właśnie zaczyna mnie to (przepraszam za wyrażenie) wkurwiać, bo jeśli po trzech dekadach nadal potrzebujemy wielkiej, ogólnonarodowej zbiórki na podstawowe wyposażenie szpitali, to znaczy, że komuś sufit na łeb spierdolił (jeszcze raz przepraszam) i coś się fundamentalnie nie domknęło. Systemowo. Państwowo.

Państwo, które musi liczyć na puszkę, nie powinno klaskać. Dzień finału WOŚP to powinien być czarny dzień dla polityków... I TO WSZYSTKICH! Od gminy po sejm. A głównym punkem każdego finału batorzenie na placu o godzinie 20, kiedy leci światełko do nieba polityków lokalnych i parlamentarzystów. Za co? A za to że nie poprawili tej sytuacji przez rok...  

Bo normalna kolej rzeczy jest prosta: obywatel płaci podatki i składki, państwo organizuje system, szpital leczy pacjenta. U nas coraz częściej wygląda to inaczej: obywatel płaci podatki, system się rozmywa, a potem ten sam obywatel ma jeszcze raz „dorzucić się z serca”. I najlepiej nie zadawać pytań. A jak zaczyna - KILIM!!! ZABIĆ GO!!! KILIM!!!!!1111

Dlatego ta coroczna kłótnia jest tak brutalna. Jedni czują moralną wyższość, drudzy czują presję i wstyd, że muszą się tłumaczyć, dlaczego nie dają. Jeszcze inni uważają sie za moralanie wyższych, bo nie dają na Owsiaka i jego festiwale i wypłaty (bo przecież taka jest narracja przeciwników WOŚP).  A państwo stoi z boku i udaje, że to wyłącznie oddolna inicjatywa. Przepraszam, ale jaka to jest oddolna inicjatywa jak na Orlenie kwota za kawę idzie na ten cel... Z firmy Spółki Skarbu Państwa... A to jest inicjatywa oddolna... Mi osobiście to gest jakby tłumaczenia się z bezradności politycznej, taki na zasadzie "Dooobra, kupta se kawy na Orlenie, to my damy to na WOŚP, fajnie PR - owo to wygląda, a my się tłumaczyć z chujowego stanu NFZ się nie musimy".

W mojej ocenie dobroczynność przestaje być dobroczynnością, gdy staje się stałym elementem systemu. Pomoc powinna być dodatkiem, wyjątkiem, reakcją na nadzwyczajność. A nie corocznym filarem ochrony zdrowia.

I dlatego nie pytam, czy WOŚP jest dobry czy zły. To jest fałszywy spór. Bo idea i pomoc ludzka jest czymś wspaniałym. 

Pytam: dlaczego po 30 latach państwo nadal nie jest w stanie wziąć pełnej odpowiedzialności za coś tak podstawowego jak sprzęt w szpitalach?

No bo jeśli odpowiedzią na każdy problem ma być kolejna puszka, kolejny finał i kolejne emocje, to znaczy, że problem nie leży w sercach ludzi tylko w strukturach, które od lat udają, że „jakoś to będzie”.

„Jakoś” to za mało, gdy w grę wchodzi zdrowie i życie. A jak powiedział profesor Dobraniecki w filmie "Znachor": „Życie ludzkie jest wartością największą.”

I pamiętaj: Państwo ma działać. Nie przekonywać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Centrum Odrodzenia Polski - Ochrona zdrowia w Polsce... Problem wołający o pomstę do nieba.

Duda - koniec kadencji