Centrum Odrodzenia Polski - Ochrona zdrowia w Polsce... Problem wołający o pomstę do nieba.

Drogi Czytelniku,

w polskiej ochronie zdrowia bardzo często mówi się o „reformach”, „systemach” i „braku pieniędzy”. Tymczasem problem jest znacznie prostszy i znacznie poważniejszy: państwo nigdy jednoznacznie nie wzięło pełnej odpowiedzialności za zdrowie obywateli. A zdrowie to nie jest usługa dodatkowa. To podstawowy obowiązek państwa.

Jak jest

Dziś NFZ i cała służba zdrowia działają w trybie ciągłego gaszenia pożarów.
Nie dlatego, że ktoś nie chce dobrze, ale dlatego, że system opiera się na prowizorce i niedopowiedzeniach.

Nie wiemy:
– ilu lekarzy realnie potrzeba w kraju i w regionach,
– gdzie są największe braki kadrowe,
– jaki sprzęt jest zużyty i wymaga wymiany,
– które placówki są realnie niedofinansowane,
– a które generują koszty bez efektów.

Nie ma uczciwego, jawnego audytu stanu ochrony zdrowia. Bez danych nie ma decyzji. Bez decyzji jest chaos.

Efekt?
– lekarze pracują ponad siły,
– sprzęt bywa przestarzały,
– pacjent czeka miesiącami,
– a system ratuje się doraźnymi rozwiązaniami.

Odpowiedzialność państwa – bez gwiazdek

Tu trzeba powiedzieć jasno i bez kręcenia: państwo ma wziąć odpowiedzialność za zdrowie obywateli w 100%. Nie „częściowo”. Nie „w miarę możliwości”. Nie „jeśli starczy środków”. Zdrowie nie może zależeć od szczęścia, miejsca zamieszkania ani zasobności portfela. Natomiast czym innym jest odpowiedzialność, a czym innym poziom jakości usług.

Państwo musi:
– gwarantować dostęp,
– gwarantować ciągłość,
– gwarantować bezpieczeństwo leczenia.

Ale jednocześnie musi podnieść standard jakości do poziomu, jaki dziś znamy z dobrych prywatnych klinik:
– szacunek do pacjenta,
– sprawna organizacja,
– jasna komunikacja,
– czystość, porządek i czas reakcji.

Publiczna służba zdrowia nie może być gorsza z definicji. Ma być punktem odniesienia, a nie ostatecznością.

Profilaktyka – największe zaniedbanie państwa

Państwo dziś płaci za leczenie skutków, a nie zapobiega problemom. To jest finansowo głupie i zdrowotnie destrukcyjne.

W mojej wizji:
– osoby pracujące mają obowiązkowe, coroczne badania okresowe, a dzieci co 3 lata do 18 roku życia, 
– pełny pakiet podstawowy (morfologia, mocz, kluczowe parametry),
– osobne zestawy dla kobiet i mężczyzn,
– co 3–5 lat badania obrazowe, zależne od wieku i ryzyka.

Nie po to, żeby karać. Po to, żeby nie doprowadzać ludzi do stanu ciężkiej choroby.

Małe miejscowości – systemowa porażka

Brak dobrych lekarzy rodzinnych poza dużymi miastami to jedna z największych porażek państwa.

Ludzie:
– jeżdżą dziesiątki kilometrów,
– nie mają ciągłości leczenia,
– trafiają na przypadkowych lekarzy,
– a SOR staje się lekarzem pierwszego kontaktu.

To nie jest problem ludzi. To jest problem państwa, które nie stworzyło warunków pracy dla lekarzy w mniejszych miejscowościach.

Dietetyka i styl życia – temat zamiatany pod dywan

Coraz więcej dzieci ma nadwagę i otyłość. Coraz więcej dorosłych choruje na choroby, którym można było zapobiec.

I nie piszę tego z pozycji ideału.
Sam jestem gruby wieprz i wiem jedno: albo człowiek się ogarnie, albo się po prostu przekręci.

Państwo:
– leczy cukrzycę,
– leczy nadciśnienie,
– leczy choroby serca,

ale nie robi wystarczająco dużo, żeby im zapobiegać.

Dietetyka musi wejść na wyższy, systemowy poziom:
– realna edukacja żywieniowa,
– obecność dietetyków w publicznym systemie,
– wsparcie, a nie tylko zakazy,
– jasne komunikaty: co jeść i dlaczego.
A najprościej rzecz ujmując, przy badaniach kontrolnych jesteśmy zważeni, zmierzeni i wychodzi, że jesteśmy za grubi o 10 kg... jest już nadwaga. Lekarz nie pyta się czy może jakoś pomóc, doradzić, a może jakieś tabletki... NIE, tak nie powinno być. Od razu jest skierowanie do dietetyka i tyle. I masz 3 miesiące na zrzucenie tego sadła na diecie i tyle. A jak nie to wpierdol (oczywiście żart sytuacyjny 😋).

Najbardziej wstydliwa patologia: oddawanie seniorów „na przechowanie”

Jest jeszcze jedna rzecz, o której prawie się nie mówi, a która dzieje się nagminnie. Oddawanie ludzi starszych do szpitali nie dlatego, że wymagają leczenia, ale dlatego, że:

– idą święta,
– są ferie i wyjazd na narty,
– są wakacje i zaplanowany urlop,
– a niedołężna babcia czy dziadek „przeszkadzają”.

Więc siup! do szpitala na tydzień.

To jest moralnie obrzydliwe i systemowo patologiczne. A dodatkowo w mojej opinii zwyczajne ludzkie skurwysyństwo, bo tego inaczej nazwać się nie da. SZPITAL NIE JEST PRZECHOWALNIĄ STARYCH I SCHOROWANYCH LUDZI!  Starszy człowiek nie jest problemem logistycznym. A państwo nie może udawać, że tego nie widzi.

Trzeba:
– jasno oddzielić opiekę medyczną od opieki socjalnej,
– stworzyć realne formy wsparcia dla rodzin,
– i zakończyć praktykę traktowania seniorów jak zawadzający bagaż.

Dość, kurwa, takiego traktowania starszych ludzi.

Od czego trzeba zacząć

  1. Jawny audyt ochrony zdrowia.

  2. Pełna odpowiedzialność państwa za zdrowie obywateli.

  3. Podniesienie standardów jakości w publicznych placówkach.

  4. Obowiązkowa profilaktyka i edukacja zdrowotna.

  5. Systemowe wsparcie dla lekarzy i seniorów.

Państwo nie powinno zaczynać od leczenia. Powinno zaczynać od dbania o zdrowie i godność ludzi.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WOŚP - coroczna wojenka o dobry uczynek

Duda - koniec kadencji