MERCOSUR i teoria spiskowa, która może być realna
Drogi Czytelniku,
dzisiaj, przy niedzieli, miałem krótką wymianę zdań, z takim samym leserem i obibokiem jak ja, (a nawet gorszym, bo on jest mechanikiem i "O ZGROZO" zarabia więcej niż ja,) czyli z kolegą sympatycznym o imieniu Michał, znanym w kręgach uniwersyteckich III wieku jako Misza... I ten że Misza wysnuł bardzo ciekawy wniosek dotyczący umowy Niemiec (czyt. Unii Europejskiej) z krajami Mercosur. Ten że mój kolega, dzięki swojemu lenistwu niedzielnemu, natrafił dzisiaj lub w innym czasie na film kompletnie z tym tematem nie związanym ALE dość ciekawym — a mianowicie, w jakimś filmiku motoryzacyjnym było powiedziane, że Porsche zainwestowało w laboratoria w Brazylii pod rozwój biopaliwa. Jego zdaniem — w mojej ocenie bardzo logicznym — ten zabieg nie jest przypadkiem, tylko czymś w rodzaju crème de la crème całego zamieszania związanego z Mercosurem.
I powiem Ci, Drogi Czytelniku… jak zacząłem to analizować, to ta niedzielna „teoria Miszy” zaczęła wyglądać jak fragment większej układanki. Bo fakty faktem: Porsche naprawdę inwestuje grube miliony w e-paliwa, syntetyczne mieszanki, które mają dać drugie życie silnikom spalinowym. Tyle że — i tu ciekawostka — ta inwestycja jest oficjalnie ulokowana nie w Brazylii, tylko w Chile. Tam stoi pilotowy zakład Haru Oni, a Porsche wyłożyło na to 75 milionów dolarów.
Ale teraz najważniejsze:
nigdzie nie ma potwierdzenia, że Porsche ma swoje laboratoria biopaliw w Brazylii.
Nie ma, nie znaleźliśmy.
Czy to jednak podważa całą hipotezę Miszy? Wcale nie. Wręcz przeciwnie — dodaje jej pikanterii, bo Brazylia nie jest jednym z krajów produkujących biopaliwo. Brazylia to DRUGI NA ŚWIECIE potentat, kraj z własnym systemem „flex-fuel”, który produkuje bioetanol przemysłowo od ponad 40 lat. To właśnie tam to paliwo jest „chlebem powszednim”, a nie eksperymentem na YouTube.
I teraz popatrz, Drogi Czytelniku, na Europę i na Niemcy.
Europa zakazuje spalinówek, zamyka elektrownie atomowe, odcina się od rosyjskiego gazu, dławi własny przemysł i jednocześnie udaje, że OZE załatwią wszystko. No nie załatwią. To już widać po rachunkach, po cenach energii, po ucieczkach firm. Niemcy desperacko potrzebują nowego taniego paliwa — bo ich gospodarka, przodujący europejski „motor”, zaczyna się dławić jak Golf 3 bez oleju.
W tym całym chaosie pojawia się Brazylia — kraj, który na COP30 oficjalnie lobbuje, żeby świat zamiast OZE poszedł w biopaliwa. I tu nagle okazuje się, że interesy niemieckie i brazylijskie spotykają się jak dwie połówki tej samej monety. Brazylia chce wejść na rynek UE ze swoim bioetanolem i zbudować nową, globalną pozycję. Niemcy chcą ratować przemysł, który bez taniego paliwa padnie. Unia — jak to Unia — woli narrative klimatyczne od twardej rzeczywistości, ale jednocześnie panicznie szuka sposobu, by nie zamordować produkcji samochodów i maszyn.
I wtedy wchodzi Mercosur — cały na biało. Cała ta medialna narracja o zalewie wołowiny?
Zasłona dymna. Prawdziwą stawką może być energia, a nie mięso. Bioetanol z Brazylii może być dla Niemiec tym, czym kiedyś był rosyjski gaz: tani, masowy i politycznie wygodny. Nie ma sankcji. Nie ma Putina. Nie ma ryzyka wojny. A do tego można wmówić społeczeństwu, że to jest ekologiczne, zielone i ratuje planetę — nawet jeśli badania pokazują, że niektóre biopaliwa emitują więcej CO₂ niż te kopalne.
Dlatego, Drogi Czytelniku, nawet jeśli Porsche nie ma jeszcze laboratoriów w Brazylii, to całkiem możliwe, że wkrótce je tam mieć będzie. Bo Brazylia jest naturalnym partnerem, gigantem w biopaliwach, a Niemcy — jeśli chcą odbudować swoją potęgę gospodarczą — muszą na czymś oprzeć nowy model energetyczny. Chile jest dobre na pilotaż. Brazylia jest dobra na skalę przemysłową.
I teraz najciekawsze: jeśli Niemcy zamkną temat energii w Ameryce Południowej, to będą potrzebować też taniej siły roboczej, żeby ich przemysł w ogóle działał. A tu — niestety — pojawia się Polska, szczególnie jej zachodnia część. Bo jeśli my będziemy słabi, uzależnieni i poddani unijnym regulacjom klimatyczno-energetycznym, to staniemy się idealnym zapleczem montażowym dla niemieckiego przemysłu. A wschodnia Polska, jak to w analizach strategicznych zachodnich — „strefa buforowa”, przestrzeń między NATO a Rosją, którą traktuje się bardziej jako amortyzator niż priorytet.
I zobacz, Drogi Czytelniku, jak Misza — niedzielny mechanik-filozof — rzucił jednym zdaniem coś, co idealnie wpisało się w większą globalną układankę. Bo nawet jeśli dowodu na laboratoria Porsche w Brazylii nie znaleźliśmy, to cała reszta układa się w logiczny i bardzo realny scenariusz. Nie jako teoria spiskowa, ale jako prawdopodobny kierunek geopolityczno-energetyczny, w którym każdy z graczy walczy o swoje: Brazylia o rynek, Niemcy o przeżycie, a Unia o narrację.
A my?
My możemy albo patrzeć i udawać, że nic się nie dzieje, albo w końcu zrozumieć, że jeśli nie napiszemy swojej strategii, to ktoś napisze ją za nas.
Może zresztą z tymi laboratoriami Porsche w Brazylii jest dokładnie tak, jak z całym tym Mercosurem: o wszystkim się mówi, ale najważniejsze rzeczy dzieją się poza kamerą. A Misza przez przypadek właśnie w tę mgłę zajrzał. Dlatego ukłony w Twoją stronę Panie Michale 😀
Komentarze
Prześlij komentarz