Podsumowanie 2025

 Drogi Czytelniku, kończy się rok 2025.

Rok, w którym jednocześnie wygrałem i przegrałem.
Pracowałem jak wariat. Zarobiłem dobrze. Ale wziąłem za dużo, zawaliłem część spraw i dostałem lekcję pokory, której potrzebowałem. I dlatego kończę ten rok nie jako „zwycięzca” albo „przegrany”. Kończę go jako człowiek, który zaczyna rozumieć. W Polsce? Widziałem jak pęka nam wspólnota. Jak bandery partyjne stają się ważniejsze niż człowiek. Jak ludzie potrafią się nienawidzić szybciej niż zrozumieć, o co temu drugiemu chodzi. I widziałem, jak liderzy nie rozmawiają z ludźmi. Jak mają swoich wyborców w dupie. Jak liczą tylko na wynik, nie na przyszłość. Wchodzę w 2026 ze strachem. Tak, mówię to otwarcie.

Ale wchodzę też z decyzją: nie dam się wciągnąć w plemienne napierdalanie. Bo plemiona nas nie uratują. Bo Warszawa nas nie uratuje. Bo nikt za nas nie zbuduje Polski, w której da się normalnie żyć.

Dlatego, zanim zaczniemy marzyć o wielkich zmianach, zacznijmy od siebie: od rozmowy, nie od agresji.
Od słuchania, nie od wyzywania. Od robienia, nie od przekonywania. Na nowy rok mam jedno życzenie dla siebie i dla Ciebie: zamknijmy na chwilę mordy i otwórzmy oczy.

I spróbujmy, chociaż przez moment, nie być bandą, tylko krajem.

Bo państwo ma działać, nie przekonywać.
A my musimy zacząć być ludźmi, nie armiami.

Na 2026 życzę Ci żebyśmy w końcu zaczęli grać do jednej bramki. Żebyś nie musiał nikogo nazywać debilem, żeby czuć, że masz rację. I żebyś nie musiał udowadniać człowieczeństwa — nikomu.
Zamknijmy na chwilę mordy, otwórzmy oczy i spróbujmy inaczej.
Do siego roku.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WOŚP - coroczna wojenka o dobry uczynek

Centrum Odrodzenia Polski - Ochrona zdrowia w Polsce... Problem wołający o pomstę do nieba.

Duda - koniec kadencji