Cichy hamulec gmin, który właśnie się rozpoczął...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Drogi Czytelniku,
zaczął się rok 2026 i również od tego roku zaczyna się powolny hamulec rozwoju Polski gminnej. Czemu? Temat prosty jak mongolski włos – plany ogólne. Już w tamtym roku pisałem, o co z planami ogólnymi chodzi. Chcesz poczytać – zapraszam do wcześniejszych wpisów na blogu. Tutaj wspomnę tylko jedno: to jest tragedia rozwojowa dla Polski gminnej. W przestrzeni publicznej panuje w tym temacie kompletny chaos informacyjny. Słyszę w mediach, że ktoś tam cicho przebąkuje o ograniczeniach w budowaniu się, że nie będzie można budować się dalej niż 1,5 km albo 3 km od placówek edukacyjnych. To jest narracja wielkomiejska. Ładna, prosta, brzmiąca jak „porządkowanie przestrzeni”. Narracja prowincji jest zupełnie inna. Narracja prowincji jest taka, że tereny gminne zostaną zablokowane w rozwoju. I to nie „trochę”, nie „miejscami”, tylko systemowo. Temat, jak już wspominałem, omówiłem szerzej w innym wpisie, więc nie będę się powtarzał technicznie. Przez długi czas myślałem, że ten temat przejdzie po cichu. Że zostanie wprowadzony bez rozgłosu, jak wiele rzeczy wcześniej. Ale ludzie zaczęli dowiadywać się drogą pantoflową. Kto mógł, ten się zabezpieczył – na najbliższe 5 lat, żeby móc jeszcze coś wybudować. Warunki zabudowy, pozwolenia, szybkie decyzje. I teraz najważniejsze pytanie: co potem? Co po tych pięciu latach? Albo masowe składanie pozwoleń na budowę, żeby sztucznie wydłużyć okres możliwości sprzedaży działek, albo zostaje się z działką rolną. Innego wyjścia nie ma. Bo, Drogi Czytelniku, realnie około 90% powierzchni gminy stanie się strefą ogólną, czyli taką, która jest przeznaczona TYLKO pod rolnictwo. Ktoś, kto nie siedzi w temacie i interesuje się sprawami bieżącymi ogólnikowo, powie: „No to rolnicy skorzystają, będzie więcej ziemi pod uprawy”. Ale niestety – taki chuj jak Batorego komin. Strefa ogólna to nie jest prezent dla wsi. To nie jest wizja rozwoju. To jest zamrożenie przestrzeni. Brak elastyczności, brak możliwości reagowania na potrzeby lokalne, brak realnych narzędzi dla gminy. Młodzi ludzie nie wybudują się tam, gdzie mają rodzinę. Gmina nie przyciągnie nowych mieszkańców. Nie powstaną nowe usługi, nowe zakłady, nowe inicjatywy. To nie jest planowanie. To jest administracyjne odcięcie tlenu. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że za kilka lat wszyscy będą udawać, że „nie wiedzieli”, że „to miało działać inaczej”, że „intencje były dobre”. Tylko że intencje nie budują gmin. Budują je ludzie, przestrzeń i możliwość rozwoju. Plany ogólne w tej formie nie porządkują chaosu. One zamrażają przyszłość. I za ten rachunek zapłaci Polska gminna. Cicho. Powoli. Bez konferencji prasowych.
Ciąg dalszy nastąpi...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Komentarze
Prześlij komentarz