Refleksja i zmiany na 2026
Drogi Czytelniku,
Na początek nowego roku życzę Ci spokoju. Spokoju w głowie, w domu i w codziennych sprawach.Mniej hałasu, mniej krzyku, mniej politycznego teatru. A więcej normalnych rozmów i zwykłej ludzkiej przyzwoitości.
Nowy rok... I może czas na małą zmianę kierunku
Przez wiele miesięcy próbowałem pisać o „wielkiej polityce”. O państwie, o reformach, o tym jak mogłoby być, gdyby ktoś miał odwagę.
I czasami miałem wrażenie, że gadam do ściany.
Bo ta „wielka polityka” coraz mniej ma wspólnego z tym, jak naprawdę żyjemy. Dlatego w tym roku chcę zejść niżej. Bliżej ziemi. Bliżej zwykłego dnia.
Może mniej będzie o tym, kto kogo zaorał w Sejmie,
a więcej o tym, czemu człowiek nie może postawić domu na własnej działce. Może mniej o expose, a więcej o tym, czemu rodzic boi się o swoje dziecko w szkole. Może mniej o strategiach NATO, a więcej o cenie prądu i o tym, co oznacza „państwo działa” w praktyce. Bo polityka nie kończy się na mównicy.
Polityka zaczyna się w kolejce w przychodni.
W rozmowie z dzieckiem, które pyta, dlaczego ludzie krzyczą. W kasie w sklepie, gdy patrzysz na rachunek i zastanawiasz się, czemu wszystko drożeje.
W gminie, która blokuje każdy krok, zamiast pomagać żyć.
Nie rezygnuję z tego, co było. Tylko zmieniam punkt ciężaru. Chcę pisać bardziej o tym, co naprawdę dotyka nas tu i teraz. Bo może wielka polityka nie jest aż tak wielka, jak nam się wmawia. A ta mała, codzienna — może być największą ze wszystkich.
I jeśli coś ma się zmienić, to chyba właśnie tutaj.
Od małych rzeczy.
Od rozmowy.
Od uczciwej refleksji.
Bo jedno się nie zmienia:
Państwo ma działać, nie przekonywać.
Do przemyślenia na nowy rok.
Komentarze
Prześlij komentarz